© 2019, strona stworzona przez Anna Marchlewska

Szukaj
  • Administrator

List o. Dariusza



Kochani Dobroczyńcy,


Czas nieubłaganie ucieka nam przez palce. Często zadaje sobie pytanie, czy dobrze go wykorzystuję, czy dość pracuję, czy go nie marnuję. Minęło 25 lat od mojego tu przyjazdu i nie jestem pewien czy wszystko zrobiłem co powinienem. No ale rękawy zakasać i dalej do roboty!


Zbliża się Boże Narodzenie i koniec roku kalendarzowego, czas na jakieś podsumowanie owego.


Tak właściwie to nie wiem o czym pisać, bo nic tu specjalnie się nie zmienia. Codzienne życie od 4 rano ze sprzątaniem – każdy ma przydzieloną swoje „działkę”. Lista ok. 100 „działek” wisi, jakby komu trza było przypomnieć. Dzwon Wilhelm od Proboszcza konkatedry Zielonogórskiej woła nas na Mszę Świętą o 6. Wszyscy w mundurkach. Po Mszy 30 dzieci wychodzi do szkoły. Najmłodsze dostają po pół bagietki (po francuzach) z margaryną. Starsi niż 10 lat – nic. Każdy dostaje trochę kieszonkowego na miejscowe a la pączki i dojazdowego i dojazd do szkoły – licealiści. Dojeżdża się taksówkami, które tu robią za PKS, MPK, metro i wszystko co dowozi i odwozi w Europie. Taksówki są bardzo tanie, bo za 3,20 można dojechać do centrum miasta. Pasażerowie dosiadają się, jak w autobusie. Szkół tu jest pod dostatkiem, tak że maluchy pieszo mają 10 minut a starsi też w 30-40 minut dojadą. Przypomnę tylko, że przeszło połowa Kamerunu ma mniej niż 15 lat, więc multum szkół. Programy nauczania są wysoko postawione, ale nauczyciele nie zawsze do nich dorastają, w konsekwencji rzadko spotyka się uczenia, który by klas nie powtarzał. No i co z tego, że szkoły są, skoro często nie ma na nie pieniędzy. Nasze dzieciaki dzięki Wam, jednak na ten rarytas mają.


Ze szkoły powrót około 15:30. Trochę zabawy. Mamy rower duży i mały oraz hulajnogę. Zrobiliśmy pozbruk przed domem, to wariactwa się uprawiają. Mycie koło 16:30–17. No i teraz w luksusowych warunkach. Udało się w końcu wykończyć pomieszczenie łazienkowe, tak że dziewczyny mają już swoją łazienkę i chłopaki swoją. Ba !! nawet z ciepłą wodą. Z Waszą pomocą udało nam się kupić w Polsce i założyć słoneczny podgrzewacz wody. Hydraulik Max podłączył łazienki i teraz luksusowe mycie w ciepłej wodzie. Nie zawsze jest przyjemnie myć się w zimnej, a teraz mycie to sama przyjemność, nie trzeba się spinać. Dostaliśmy też parę papug, tak że jest wesoło i gwarno!

Godzina 17:30 to czas różańca, który odmawiamy codziennie, bez przerwy, o tej własnie godzinie już od przeszło 22 lat. Po różańcu, wielkie kucharzenie i kolacja ok 19. Kto ma dyżur na mycie, to zmywa. Samokształcenie zaczyna się o 20 dzwonkiem i trwa do 22 do kolejnego dzwonka. W nocy jak pada, w czasie pory deszczowej, chłopaki starsi pilnują domu. Nie śpimy sobie beztrosko jak w Polsce, niestety. Wprawdzie sekta Boko Haram jeszcze nie terroryzuje południa kraju, ale bandytów na pęczki.

Dla rozrywki oglądamy różne twarze, głównie z Europy. Różne obieżyświaty przejeżdżające Afrykę korzystają z naszej gościny. Był Łukasz z Wrocławia na motocyklu dookoła świata. Był Arkady Fiedler (wnuk) elektrycznym samochodem z RPA do Puszczykowa. Było dwóch młodych anglików z Londynu do RPA. Później Cameron (takie imię) 22 letni, który pobija rekord Guinnessa i jako najmłodszy motocyklista robi świat dookoła. Akurat dojechał do nas w swoje 22 urodziny. Było dwóch Niemców z Malagi do RPA. Później Laura i Robert z Berlina wsiedli do samochodu rodziców w Malawi i po nas pokierowali się do Zambii. No i dopiero co, po tygodniu odpoczynku u nas, odjechali Japończycy z Los Angeles dookoła świata. Pan jak mistrz taichi lat 75, pani niewiele młodsza. Mają ludzie fantazję emerytalną! O zwykłych samolotowych odwiedzaczach nie wspomnę. Było ich też trochę.


Ciągle niestety malaria i typhoide (coś jak dur brzuszny) powala przynajmniej 1-2 dzieciaki na tydzień. Nie ma dnia, co by któreś nie leżało chore. Taki już tu „zwyczaj”.


A ja, kaszlę od dwóch lat. Musiałem prawie całkowicie zlikwidować moje gołębie, bo może od tego. Że o cukrzycy nie wspomnę. O malarii w ogóle nie będę pisał. Schudłem w ostatnich 3 miesiącach 15 kg i dobrze mi z tym. Praktycznie nie ruszam się z domu, tylko ciągle coś naprawiam, poprawiam, maluje, zbijam, skręcam, spawam. Przy 40 osobach w domu, które są zupełnie inne od osób które wy na co dzień spotykacie – nie mam, kiedy się nudzić. Umorusany chodzę od 6 do 18 (dzień).


Kilka słów o naszych studentach w Polsce. Jest Sonia na Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu, jest Cynthia i Thibot na UAM w Poznaniu, jest Weronika, o której gazety piszą na Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Im też można pomóc na miejscu już w Polsce. Można popisać z nimi. Kto z Poznania lub z Warszawy, można się spotkać i zobaczyć, jak sobie radzą dzieci z lasu w zupełnie innym polskim świecie. Dziękujemy tym, którzy już konkretnie pomagają tym naszym „polskim” studentom.


Wejdźcie na nasze strony internetowe www.dziecislonca.org czy na nasz profil www.facebook.com/misjakamerun. Wczoraj dodałem filmiki, gdzie to wszystko co tu napisałem zobaczycie (szkoda że z poślizgiem 2 lat, ale zawsze coś). Kto może niech wsiada w samolot i przylatuje!


Umyty, chciałbym Wam wszystkim podziękować za ciągłą Waszą pamięć i pomoc. To dzięki Wam możemy tu żyć i działać. Co 5 sekund umiera na świecie 1 dziecko. Może dzięki nam jedno umrze mniej. Może inne pójdzie do szkoły, może na studia! To już, dlatego warto żyć!

Jakby co to numer konta Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Słońca: 03 1020 2498 0000 8002 0268 4942

I nr KRS do 1 % 0000 313 743

o. Dariusz Godawa


Na wiosnę ruszymy z nową akcją zbiórki odzieży, za którą otrzymamy fundusze finansowe, które będą przeznaczone na nasze dzieciaki. Więcej informacji znajdziecie póżniej na naszej stronie internetowej.

79 wyświetlenia